
Autor: Antoni Halor
Kwiecien 2000, Miesiecznik Slask
Wykorzystano za pozwolyniem redakcji miesiecznika Slask.Szwedzi na Górnym Slasku Kaprysy mechanizmów naszej wspólnej pamieci wciaz od nowa budza podziw nie tylko nizej podpisanego. W nieodleglej epoce przedtelewizyjnej w zdumiewajacy spsób, na co niedwano zwrócilismy uwage, potrafily w przyslowiowej "magicznej skrzyni naszych przodków" magazynowac material potrzebny do konstrukcji mitycznych przkazów bez pomocy dokumentów pisanych i akt. Nawet z "niewyobrazalnie dla naszych dziadków odleglych" epok. Zaczelismy od echa wojny 30-letniej.
Na okrutne owe lata przypada zmiana statusu wlasnosci tzw. panstwa bytomskiego ("Dynastia Bythomiensis"), wazna dla dalszych losów tej ziemi i pózniejszego rozwoju wypadkow. Jak milosnicy histori Slaska zapewnie pamietaja, po smierci ostatniego opolskiego Piasta, Jana Dobrego (1526), Habsburgowie oddali Górny Slask w zastaw Hohenzollernom (personalnie margrabiemu Jerzemu z Brandenburga). Opowiedzenie sie Brandenburczyków po stronie protestanckiej spowodowalo pozbawienie ich wszelkich nabytych tu praw. Ziemie bytomska i panstwo stanowe Oderberg (dzis Stary Bohumin w Republice Czeskiej) cesarz oddal w zastaw, potem sprzedal Hencklom von Donnersmack, w zamian za pozycznone od nich znaczne sumy. Stalo sie to w maju 1629 roku. Dlug, jak notuje skrupulatny dziejopis bytomski Gramer, wynosil 367,765 guldenów i 27 krajcanów bez odsetek, nie liczac wczesniejszych pozyczek na sume 80,000 gulenów.
Lazarz II Henckel wielokrotnie zwracal sie (bezskutecznie zreszta) do cesarza w delikatnej tej materi. I tak 20 X 1639 roku piemem, w którym skarzy sie, ze suma naleznosci znacznie przekaracza wartosc otrzymanej i kupionej ziemi. I to, jak powiada, nie liczac kosztów podrózy, korespondencji i utrzymania zajmujacych sie tym kontraktem komisji. A co gorsza, nie wszystkie wymienione w umowie tereny zostaly mu przekazane rzeczywiscie, okozalo sie bowiem, ze czesc z nich nalezy do Rzeczypospolitej. I chyba faktycznie w tym punkcie Lazarz nie przesadzal. Swiadectwo tej "szkody" do dzis mozna zobaczyc na planie miast Siemianowic Slaskich i Czeladzi.
Nieszczescia jakie przyniosla ze soba dluga wojna 1608-1648, rzecz jasna dotknely równiez Hencklów, choc z pwenoscia nie tak dotkliwie jak ich poddanych. Nowi panowie na Swierklancu, Bytomiu, a niebawem i Siemianowicach, zaczynali wtedy wlasnie godpodarzyc na swiezo nabytem ziemi bytomskiej. Jeden z XIX-wiecznych historyków Górnego Slaska, Stenzel, tak o tym pisze: Jak sumtne byly przypadki, których doswiadczyla rodzina (Hencklów, u.m.) wynika z pisma wolnegopana stanowego Jerzego Frederyka (syna Lazarza II, u.m.), wyslanego w 1643 roku z Zabkowic w Polsce (tak, tak, tych kolo wspólczesnej huty "Katowice", i tam mieli sew posiadlosci, u.m.), gdzie szukal schronienia wraz ze wszystkimi swymi dzeicmi i znosi udreke i biede, nie mogac zaplacic (komorze cesarskiej, u.m.) 600 florenów podatku solnego, podczas gdy przeciez jego rodowi nalezy sie znacznie wiecej od cesarza.".
W 1642 roku Górny Slask zostal zajety przez wojska szwedzkie dowodzone przez feldmarszalka Leonarda Torstensona (Torstenssena?). Feldmarszalka dreczonego straszliwa podagra, niesiono w lektyce, co jednak w niczym nie umniejszalo szybkosci operacji jego armii. Szwedzi, nie natrafiajac na zaden powazniejszy opór, dotarli az do Olomunca, budzac lek we Wiedniu (Gramer)..
Wojska arcyksiecia i Piccolominiego wypchnely ich wprawdzie z Moraw i Slaska, ale po bitwie pod Breitenfeld i zajeciu Lipska przez Torstensona, wojska zwycieskiego Gustawa II Adolfa wrócily na Górny Slask i mimo smierci szwedzkiego króla w bitwie pod Lutzen pozostaly tam juz do konca wojny (1648).
Obecnosc Szwedów nader dotkliwie odczul zwlaszcza Bytom. Dnia 7 wrzesnia 1643 roku napadli na miasto i zajeli je szturmem. I jak wczesnie mansfeldczycy, spladrowali doszczetnie, obrabowali fare, klasztor i ratusz. Wzieli do niewoli komendanta, pana von Zierotina i wraz z jego zona, dziecmi i czeladzia, a takze z panem burmistrzem powlekli do Opola. Rostrzelali dowódce obrony (kapitana Ohma, wg Gramera), rozsiekali, postrzelili i zranili wielu obywateli miasta, zgwalcili kobiety. W Rozbarku powiesili dla postrachu kilku chlopów. Zamierzali podpalic miasto, poniewaz nie znalezli cesarskiego poborcy podatkowego, Johanna Gniazdko, który uciekl w samej koszuli do lezacych juz w Rzeczypospolitej Bobrownik. Blagania rajców i solenne przysiegi, ze Gniazdka absolutnie nie ma w miescie, a przedewszystkim nieodzowna kontrybucja sprawily, ze Szwedzi poniechali dalszych gwaltów i pociagneli z powrotem do Opola, skad przyszli.
W kolejnym (dzis juz nie wiadomo którym z rzedu) pismie z 1651 roku Lazarz II skarzy sie, ze jego dobra na ziemi bytomskiej zostaly spladrowane piec razy i to zarówno przez wrogów, jak i swoich, a jego zamek zostal spalony. Zapewne chodzi to o Swierklaniec, choc byc moze, mowa o piastowskim jeszcze bytomskim zamku miejskim, o krórego lokalizacje spiera sie juz kilka pokolen histryków (do dzis bowiem nie odkryto nawet jego fundametów). Zostalo tez hrabiemu zrabowane cale bydlo, a on z braku pieniedzy nie jest w stanie ruszyc sie z aktualnego miejsca pobytu. A byl nim Innsbruck w Alpach (az tam zawialo odwaznego hrabiego). Cesarz niestety nie mial pieniedzy, ale jako wladca sprawiedliwy podniósl pana stanowego Lazarza do godnosci hrabiego. Lecz, ze, jak to czesto bywa, za laska majestatu nie byla w stanie nadazyc cesarska administracja, jeszcze 9 XI 1660 roku syn zmarlego w miedzyczasie Lazarza, wspomniamy Jerzy Frederyk wzywany byl przez Oberamt i urzad fiskalny, by stawil sie i wytlumaczyl na okolicznosc nieuprawnionego poslugiwanie sie tytulem hrabiowskim, co skrupulatnie odnotowal dziejopis.
Te doprawdy wyrywkowe obrazki zkronik wziete, chyba dostatecznie ukazuja mizerie trzydziestoletnich zmagan i lat, które po nich nastapily. Ledwo bowiem fale wojny uspokoily sie nieco i ludzie zaczeli leczyc rany, odbudowywac domy, gdy tuz za miedza rozpoczela sie wojna sukcesyjna rodziny Wazów, zwana w podrecznikach histori Wojna Pólnocna, dzieki Sienkiewiczowi znana bardziej jako "potop szwedzki". Górny Slask byl zbyt blisko Rzeczypospolitej i zybt bliskie z nia laczyly go wiezi, by równiez nie odczul grozy tego czasu.
Antoni Halor
| BACK |